Category Archives: Lektury

Bóg nie lubi niepełnosprawnych?

Kpł 21, 17-23

” 17 Tak mów do Aarona: Ktokolwiek z potomków twoich według ich przyszłych pokoleń będzie miał jakąś skazę, nie będzie mógł się zbliżyć, aby ofiarować pokarm swego Boga. 18 Żaden człowiek, który ma skazę, nie może się zbliżać – ani niewidomy, ani chromy, ani mający zniekształconą twarz, ani kaleka, 19 ani ten, który ma złamaną nogę albo rękę, 20 ani garbaty, ani niedorozwinięty, ani ten, kto ma bielmo na oku, ani chory na świerzb, ani okryty liszajami, ani ten, kto ma zgniecione jądra. 21 Żaden z potomków kapłana Aarona, mający jakąś skazę, nie będzie się zbliżał, aby złożyć spalaną ofiarę Panu. On ma skazę – nie będzie się zbliżał, aby ofiarować pokarm swego Boga. 22 Jednakże wolno mu jeść pokarm swego Boga, zarówno święty, jak i najświętszy. 23 Tylko nie będzie podchodził do zasłony i nie będzie się zbliżał do ołtarza, bo ma skazę. Nie będzie bezcześcił moich świętości, bo Ja, Pan, jestem tym, który je uświęca! ”

Niewidomy swoją obecnością bezcześci ołtarz. Spoko. Piję twoje zdrowie, Boże. Tylko nie potknij się i nie wybij zębów, jak będziesz wychodził. Na schodach jest ciemno.

Reklamy

W Afryce nie sposób się nudzić

Prawdę mówiąc od pierwszej mojej wyprawy do północnej Afryki mam pewną słabość do małych Arabek. „Czarodziejki”… – powiedział o nich Adam rano przy promie, kiedy dziewczynka może dwunastoletnia, z figlarnie opartą na biodrze reką patrzyła na niego z żarem, przed którym nie ma ucieczki.

Ten i inne fragmenty książki Marcina Kydryńskiego skomentowała Katarzyna Barczyk na portalu afryka.org. Kydryński się tłumaczy (źródło – blog nachasz.wordpress.com), potem to tłumaczenie usuwa i publikuje w wersji wygładzonej.

…chłopak, który ją pisał, nie żyje już od dawna. W imieniu tamtego, dwudziestoparoletniego człowieka, którego prawie już dziś nie pamiętam.

Utalentowany i nie pozawiony bynajmniej self-esteem efeb klasy próżniaczej dba o wizerunek. Polecam zatem przed następną podróżą* wynająć firmę PR, która podpowie co robić, czego nie. Żeby nie trzeba było więcej uśmiercać narratora, zasłaniać się niepamięcią. Szkoda tamtego młodego chłopaka – przystojny, męski, dziarski. A dziś nawet najbliżsi nie chcą pamiętać. Dla polskiego dziennikarstwa muzycznego i sztuki konferansjerskiej to niepowetowana strata.

___

*Słowo ująłem kursywą dlatego, że smuci mnie fakt, że za wytrawnych podróżników w Polsce robią Wojciech Cejrowski czy właśnie Kydryński. Obaj mają ego większe niż wrażliwość, jakkolwiek ujęta – a to dla mnie dyskwalifikuje obu jako osoby, których obserwacje są cokolwiek warte. Wręcz powiedziałbym, że nie tyle podróżują, co kolekcjonują wrażenia i skupiają się jeszcze bardziej na sobie. Oczywiście mają prawo mieć odmienne zdanie na ten temat:

Nie chciałbym jednak uchodzić za wszystko wiedzącego w tej kwestii, ponieważ ostatnio doszedłem do wniosku, że należę do ostatniego pokolenia, które potrafi podróżować romantycznie.

Howgh!

Kundera, kicz, religia

Pamiętam, że podczas lektury „Nieznośnej lekkości bytu” duże wrażenie zrobiły na mnie słowa Kundery o kiczu. Dziś je odnalazłem, dzięki Wikicytatom.

W chwili kiedy pojmujemy, że kicz jest kłamstwem, przestaje on być kiczem. Traci swą autorytatywną władzę i jest wzruszający jak każda inna ludzka słabość. Bo przecież nikt z nas nie jest nadczłowiekiem i nie może w pełni ustrzec się kiczu. Choćbyśmy nim nie wiem jak pogardzali, kicz przynależy do ludzkiego losu.
W krainie kiczu panuje dyktatura serca. Ale uczucie, które budzi kicz, musi być takie, aby mogły je podzielać masy. Dlatego kicz nie może się opierać na sytuacji wyjątkowej, lecz na podstawowych obrazach, które ludzie mają wbite w świadomość: niewdzięczna córka, odtrącony ojciec, dzieci biegnące po trawniku, zdradzona ojczyzna, wspomnienie pierwszej miłości.

Dzięki temu odnajduję w sobie bez wstydu chwile zapotrzebowania na kicz – potrzebę odsłuchania płyty z czasów licealnych, czy wzruszenie powodowane przez obrazek, który wywołuje jakieś sentymentalne skojarzenia. Muzyka może być słaba, obrazek estetycznie wątpliwy – ale na krótką metę – niech będą.

Co mi się kojarzy nieodparcie z masowymi formami religijności – to wymóg zjednoczenia we wzruszeniu i traktowanie tych uniesień jako Ważnej Sprawy. Ważne staje się klękanie, chodzenie wokół stupy czy czarnego kamienia za firanką – w zasadzie tylko dlatego, że wmawiamy sobie, że to ważne. Jednak religie zaskakująco na ten temat milczą. Nie znam przykładów masowego kultu, który by nauczał podejrzliwości wobec swych gromadnych rytuałów. Wszystkie uroczystości masowe podkreślają wagę współuczestnictwa we wspólnych praktykach. I milczą jak zaklęte nad kwestią manipulacji, która się w ich trakcie jednocześnie dokonuje. Narzędziem tej manipulacji jest, moim zdaniem, właśnie kicz – celnie opisany przez Kunderę:

Kicz wyciska łzy wzruszenia. Pierwsza łza mówi: jakie to piękne, dzieci biegnące po trawniku!
Druga łza mówi: jakie to piękne, wzruszać się wraz z całą ludzkością dziećmi biegnącymi po trawniku!
Dopiero ta druga łza robi z kiczu kicz.
Braterstwo wszystkich ludzi świata można zbudować wyłącznie na kiczu.
W krainie kiczu wszystko należy traktować ze śmiertelną powagą.
W krainie totalnego kiczu odpowiedzi są z góry ustalone i wykluczają jakiekolwiek pytania. Wynika z tego, że człowiek, który pyta, to rzeczywisty przeciwnik totalnego kiczu. Pytanie jest jak nóż, który rozcina płótno namalowanej dekoracji, abyśmy mogli zajrzeć, co się za nią kryje.

Dziękuję bardzo za śmiertelną powagę i za abstrakcyjne „braterstwo wszystkich ludzi” (przy okazji przypomina mi się, cytowany przeze mnie wcześniej, Martin Luther King: „Rodzaj ludzki potrzebuje każdej istoty ponieważ dzięki niej może osiągnąć swoją pełnię.” Nie wierzę w słowa o pełni rodzaju ludzkiego – to kolejny wyciskacz wzruszenia i dobrego samopoczucia). Dziękuję za tego, który umarł za moje grzechy. Jestem odporny na takie gesty. Religijność, która nie inspiruje do zadawania pytań, by jak nóż mogły rozciąć płotno dekoracji, jest religijnością na jałowym biegu. Sprowadza się ostatecznie do utrzymania status quo intuicyjnych wyobrażeń o rzeczywistości, opakowanych w bezpieczne, tradycyjne rytuały.